Multiswitch – gdy wyjść LNB jest za mało
Multiswitch to skrzynka, która rozdziela sygnał z konwertera Quattro na wiele gniazd dla dekoderów. Sprawdza się, gdy potrzebujesz więcej wyjść, niż oferuje konwerter zamontowany na antenie, albo gdy planujesz instalację w kilku pokojach i chcesz zachować porządek w kablach. Do multiswitcha wpina się cztery przewody z Quattro (oznaczone często kolorami lub skrótami dla poszczególnych kombinacji polaryzacji i pasma), a na wyjściu otrzymujesz na przykład osiem lub dwanaście gniazd.
Popularne na rynku są multiswitche marek takich jak Terra – model SRM522 to urządzenie jednokablowe (dCSS/Unicable II) z dwoma wyjściami SCR, obsługujące do 32 pasm użytkownika. Inny przykład to Opticum OMS 5/12 PRO, który ma pięć wejść (cztery satelitarne i jedno dla telewizji naziemnej) oraz dwanaście wyjść. Do niewielkich instalacji w domu wystarcza multiswitch 5/8, czyli z pięcioma wejściami i ośmioma wyjściami. Pamiętaj o zasilaczu – multiswitch potrzebuje własnego źródła napięcia, w przeciwieństwie do prostego konwertera, który pobiera zasilanie z dekodera przez kabel koncentryczny.
Przy montażu multiswitcha warto od razu zostawić kilka wolnych wyjść na przyszłość. Doprowadzenie nowego kabla za pół roku do kolejnego pokoju będzie wtedy znacznie prostsze.
Kable i złącza – drobiazgi, które decydują o obrazie
Jakość przewodów koncentrycznych bezpośrednio przekłada się na to, czy sygnał dotrze do dekodera w nienaruszonym stanie. Do instalacji satelitarnych stosuje się kable typu RG6 o impedancji 75 omów. Sprawdzają się tu przewody takie jak Triset 113 z żyłą miedzianą o średnicy 1,13 mm i podwójnym ekranowaniem, lub Triset 302 z potrójnym ekranem. Dla odcinków prowadzonych na zewnątrz wybiera się wersję żelowaną (oznaczenie PE), która jest odporna na wnikanie wilgoci. Tłumienie dobrego kabla RG6 wynosi około 26–28 dB na 100 metrów przy częstotliwości 2150 MHz – dla domowych instalacji o długości do 30 metrów to wartość w zupełności akceptowalna.
Równie ważne co sam przewód jest jego zakończenie. Stosuje się złącza typu F, nazywane potocznie „efkami”. Wyróżnia się trzy rodzaje:
- Nakręcane (skręcane) – najprostsze w montażu, nie wymagają zaciskarki. Wystarczy zdjąć izolację, odchylić oplot, wsunąć wtyk i dokręcić. Sprawdzają się wewnątrz budynku, gorzej znoszą warunki atmosferyczne.
- Kompresyjne – wymagają zaciskarki, ale dają pewniejsze trzymanie i lepszą szczelność. Monterzy polecają je do instalacji zewnętrznych, gdzie kabel jest narażony na deszcz i wahania temperatury.
- Samokompresyjne – kompromis między wygodą nakręcanych a trwałością kompresyjnych. Trzeba jednak bardzo dokładnie dopasować średnicę wtyku do kabla.
Podczas zarabiania końcówki należy pilnować, by oplot ekranu nie dotykał żyły środkowej – to najkrótsza droga do zwarcia i całkowitego zaniku sygnału. Żyła powinna wystawać ze złącza na około 1–2 mm. Po zamontowaniu wtyku dobrze jest delikatnie pociągnąć za kabel i sprawdzić, czy końcówka nie obraca się bez oporu. Jeśli tak, prawdopodobnie źle dobrałeś średnicę wtyku albo kabel nie wszedł do końca.
Montaż krok po kroku
Zakładamy, że antena już wisi i odbiera Hotbirda z przyzwoitym sygnałem – czyli moc na dekoderze pokazuje co najmniej 70%, a jakość (MER) przekracza 12 dB. Teraz chcemy dołożyć kolejne dekodery.
มันไม่ได้มีแค่เจ้าเดียว แต่มันมีหลายเจ้ามาก ๆ อย่างเจ้าที่มีชื่อว่า full slot เครดิตฟรี 50 บาท